Surowe słowa krytyki przeplatające się z entuzjastycznymi pochwałami, cztery „czterdziestki” (tego jeszcze nigdy nie było!), kontuzja i łzy – w niedzielnym odcinku „Tańca z gwiazdami”, jak zwykle, nie brakowało emocji. Było romantycznie i egzotycznie. Wiele uwagi poświęcono tancerzom, którzy wprowadzają gwiazdy w świat parkietu. Najbardziej zaskakujący był sam finał. Chociaż najmniej głosów uzyskał Piotr Szwedes, to z show pożegnał się Artur Barciś.