Na sobotnim koncercie w warszawskim Amfiteatrze w Parku Sowińskiego królowa neo-soulu pokazała wiele twarzy. Była szamanką w transie, uduchowioną rewolucjonistką, pocieszną łobuzką, zmysłową kocicą i najbardziej funkową dziewuchą na wschód od Missisipi jednocześnie. Bezbłędna w każdym swoim wcieleniu, dała rewelacyjny koncert.